GRAŻYNA DĘBOWSKA
– kandydatka do wstąpienia w szeregi ZPFP naszego okręgu (przyp.red. - od grudnia 2014 członkini OŁ ZPFP). Fotografią przyrodniczą zainteresowana od kilkunastu lat. ‘Gwoździem do trumny’ było poznanie kilku foto-przyrodników, którzy swoją postawą, wspólnymi plenerami i spotkaniami otworzyli przed nią nową drogę rozwoju. Od 2000 roku mieszka pod Łodzią, gdzie przyrodę ma na wyciągnięcie ręki. Pola, łąki i lasy wkoło, a dzikie zwierzęta podchodzą pod jej obejście. Grażka to również ‘psiara’ i ‘kociara’, opiekuje się kilkoma domowymi zwierzakami i wspiera wszelkie akcje pomocy zwierzętom. Fotografia jest dla niej ważna od wielu lat, jednak dopiero teraz próbuje bardziej wyszukanej i przemyślanej przygody z nią. Zapraszamy do przeczytania wywiadu, dzięki któremu dowiemy się dokładniej, jaką rolę odgrywa w jej życiu fotografia przyrodnicza, dlaczego lubi trzymać aparat w dłoni i jakie inne pasje mają znaczenie w jej codzienności.
 /misia/: Każdy miał jakiś początek, od którego wszystko się zaczęło. Jak wyglądało u Ciebie pierwsze spotkanie z fotografią?
/Grażyna Dębowska/: Fotografia istniała w moim życiu od zawsze, chociażby dlatego, że mój Tato fotografował. Miał w domu ciemnię, powiększalniki, kuwety i aparat analogowy Smiena i Zenit. Ale mnie nie wolno było ich dotykać, dlatego stały się tajemniczym obiektem pożądania. Dopiero w dorosłym życiu kupiłam na rynku aparat, ponieważ w sklepach tego nie było, a na komunię dostałam tylko zegarek. Potem był kompakt Olimpus, Canon 350D, 50D, a teraz 7D. Drogą internetową trafiłam na stronę Taidy Tarabuły i ona nauczyła mnie manualnej pracy z aparatem. Potem za namową partnera wstąpiłam w szeregi Foto Humanum, gdzie poznałam wielu ludzi fotografujących przyrodę i już wszystko łatwo się potoczyło.
 /m./: Jak powiadasz, krokiem milowym było poznanie kilku foto-przyrodników. Czy wcześniej fotografia przyrodnicza nie miała dla Ciebie tak wielkiego znaczenia?
/G.D./: Fotografia była zawsze dla mnie ważna, trochę chowałam się za aparatem, nie byłam nigdy z nim samotna, taki układ: ja i mój aparat. Potrafiłam sama pojechać w Bieszczady, do Portugalii, na Korfu, ale nigdy nie zastanawiałam się, jaka tematyka jest dla mnie najważniejsza, po prostu lubiłam robić zdjęcia, które oddają klimat miejsc, jakie akurat odwiedzałam. Dopiero poznanie takich ludzi jak Ty, Taida, Rysiu Sąsiadek, Piotruś Nadolski, Michał Ludwiczak, Basia Grabowska.... długo by wymieniać, spowodowało, że poczułam się jak rybka w wodzie. To ogromny komfort przebywać z ludźmi o podobnych pasjach. Spotkania z członkami ZPFP, to czysta przyjemność, no i możliwość uczenia się od najlepszych, bezcenne [uśmiech].
 /m./: Takiego miejsca, gdzie mieszkasz obecnie, mogą Ci wszyscy pozazdrościć. Czy udaje Ci się wykorzystać ten potencjał, czy znajdujesz czas na obcowanie z przyrodą dwa kroki od domu?
/G.D./: Tak, oczywiście z przyrodą i ze zwierzętami zawsze czułam się lepiej niż z ludźmi, dlatego, jak tylko mogę, uciekam, do lasu i w pola, zaczęłam nawet zgłębiać tajniki makro, bo wystarczy, że wyjdę na podwórko i już widzę czarodziejski świat przyrody. Plenery z Taidą nauczyły mnie podpatrywania tego świata, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Obcowanie z przyrodą działa na mnie jak dobre SPA, kiedy trzymam aparat w dłoni, znikają wszystkie problemy i kłopoty dnia codziennego. Przyroda jest wtedy najważniejsza.
 /m./: Czy w Twoim życiu istnieją jakieś inne pasje, oprócz fotografii i zwierzaków? Czym jeszcze lubisz się zajmować w czasie wolnym od obowiązków?
/G.D./: Bardzo lubię robić nalewki [uśmiech], najlepiej z owoców, które rosną w moim ogrodzie, kocham moje zwierzaki i spacery z nimi, no i wszechobecna muzyka. Dużo słucham, głównie klasycznej muzyki rockowej, np. Pink Floyd i ELO, a także polskich wykonawców, takich jak Breakout i Dżem z Ryśkiem.
 /m./: Okres kandydacki w naszym okręgu trwa czasami kilkanaście miesięcy. Należy w tym czasie uaktywnić się i pokazywać swoje zdjęcia. Dzisiejszy wywiad jest doskonałą okazją do zaprezentowania swojej osoby i zdjęć z szuflady. Jakie zdjęcia nam dzisiaj pokażesz, jakie tematy w fotografii przyrodniczej interesuję Cię najbardziej?
/G.D./: Lubię fotografować to, co mnie otacza, jest to sprawa chwili, w jakiej akurat się znajduję. Jak oglądam zdjęcia innych, to często dopiero wtedy dostrzegam wiele rzeczy. Ogranicza mnie trochę sprzęt, a właściwie brak długiej ogniskowej. Dlatego nie ma na moich zdjęciach ani ‘wypasionych’ ptaków, ani dorodnych jeleni, choć sarny podchodzą pod mój płot. Ale wtedy i moje pieski skutecznie je odstraszają [uśmiech]. Lubię fotografować drzewa i wodę, widać to na wybranych dzisiaj zdjęciach, ale ogólnie nie mam sprecyzowanych moich najbardziej ulubionych kategorii foto-przyrodniczych. Najważniejsza jest dobra zabawa i dobre towarzystwo [uśmiech].
 /m./: Dziękujemy za przedstawienie nam swojej osoby i zapraszamy do obejrzenia zdjęć Grażki TUTAJ.
 Autorka wywiadu – Renata misia Stadnik
Korekta – Ewa Roślik
Pierwsza publikacja - grudzien 2013
parent menu item not found: "130"